Samochody podłączone do sieci (connected cars) od dawna przestały być jedynie środkiem transportu. Każda podróż generuje strumień cyfrowych informacji, które są rejestrowane przez systemy pokładowe i nierzadko trafiają do producentów, partnerskich serwisów oraz podmiotów trzecich. Wśród końcowych odbiorców tych danych coraz częściej pojawiają się firmy ubezpieczeniowe, zdolne do weryfikacji taryf na podstawie rzeczywistych nawyków kierowcy. Poniżej omówiono konkretne przykłady, aktualne statystyki oraz sposoby ograniczenia zbierania danych.
Wolność za kierownicą i nowa rzeczywistość „komputera na kółkach"Gdy dziennikarz BBC Thomas Germain po raz pierwszy usiadł za kierownicą starej rodzinnej Toyota, oznaczało to dla niego wolność i samodzielność. Dziś samochód bardziej przypomina podłączony gadżet niż symbol niezależności. Nowoczesny samochód jest wypełniony czujnikami, kamerami i modułami łączności, które nieprzerwanie rejestrują dane telematyczne oraz sygnały behawioralne. Zbieranie danych odbywa się „domyślnie" za pośrednictwem wbudowanego internetu i usług cyfrowych, a kierowca często nawet nie zdaje sobie sprawy ze skali tego procesu. Właśnie teraz warto zrozumieć, co dzieje się „pod maską" funkcji cyfrowych. Przyzwyczailiśmy się do tego, że samochód zapewnia pełny dostęp do internetu, a szerokoformatowe wyświetlacze systemów infotainment prezentują treści nie gorzej niż tablety. Aby się o tym przekonać, wystarczy odtworzyć wideo, uruchomić mobilną grę lub wejdź na www.polskiekasyna.biz z przeglądem darmowych spinów bez depozytu w kasynach online. Wszystko to wygląda na samochodowym ekranie znacznie lepiej niż na smartfonie. Producenci celowo przekształcają samochód w wielofunkcyjny gadżet i robią to skutecznie. Jednak właśnie ta „gadżetyzacja" generuje wolumen danych, o którym większość kierowców nawet nie myśli. Jakie dane zbiera samochódWykaz rejestrowanych informacji zaskakuje narastającym stopniem intymności:
Samochody podłączone do sieci w liczbach i porażka weryfikacji prywatnościWedług oceny firmy doradczej McKinsey, w 2021 roku 50% samochodów na drogach posiadało połączenie z internetem, a do 2030 roku odsetek ten może osiągnąć 95%. Analiza przeprowadzona przez Mozilla w 2023 roku objęła polityki prywatności 25 marek samochodowych. Wszystkie bez wyjątku nie spełniły standardów prywatności i bezpieczeństwa. Mozilla określiła samochody mianem „najgorszej kategorii produktów, jaką kiedykolwiek sprawdzała". Zgodnie z raportem, producenci zastrzegają sobie prawo do zbierania imienia i nazwiska, wieku, rasy, wagi, danych finansowych, wyrazu twarzy, „tendencji psychologicznych" oraz innych wrażliwych kategorii. Ekspert Brookings: „Życie można odtworzyć co do sekundy" „Ludzie byliby zszokowani liczbą punktów danych, które ich samochód zbiera i przekazuje innym" — zauważa Darrell West, starszy pracownik naukowy Centrum Innowacji Technologicznych Brookings Institute. Jego zdaniem połączenie telematyki, czujników i stałego połączenia z siecią pozwala odtworzyć codzienne życie człowieka dosłownie co do sekundy. Komu trafiają dane i co się z nimi dziejeŁańcuch przekazywania danych wygląda przewidywalnie: producent przekazuje informacje partnerom i aplikacjom, ci mogą je odsprzedać brokerom danych, a końcowymi nabywcami stają się ubezpieczyciele, marketerzy, a nawet organy ścigania. Gdy informacje opuszczają system pokładowy, kontrola kierowcy nad nimi praktycznie zanika. Firmy ubezpieczeniowe są jednymi z kluczowych nabywców. Otrzymując dane telematyczne, klasyfikują kierowców i mogą podwyższać składki ubezpieczeniowe, ograniczać zakres ochrony ubezpieczeniowej lub odmawiać ubezpieczenia. „Ubezpieczyciele zbierają ogromne ilości danych o sposobie jazdy i wykorzystują je do ustalania wyższych stawek oraz segmentowania klientów" — stwierdza Michael DeLong z Consumer Federation of America. Poza ubezpieczeniami dane są wykorzystywane do reklamy ukierunkowanej, mogą być brane pod uwagę przy rekrutacji pracowników, a organy ścigania kupują je w przypadkach, gdy nie mogą uzyskać nakazu sądowego. Sprawa GM i LexisNexis: 130 stron historii jazdy i wzrost składki o 21%General Motors przekazywał dane geolokalizacyjne kierowców brokerowi LexisNexis bez ich zgody. Jeden z kierowców, który zażądał swoich danych od LexisNexis, odkrył 130 stron szczegółowych informacji o każdej podróży z okresu półrocznego. Następnie jego składka ubezpieczeniowa wzrosła o 21%, a według słów agenta ubezpieczeniowego właśnie te dane stały się czynnikiem przeliczenia. Federalna Komisja Handlu (FTC) zakazała GM sprzedaży danych na pięć lat, jednak po upływie tego terminu praktyka może zostać wznowiona pod warunkiem uzyskania wyraźnej zgody. Rynek jednak nie zatrzymał się: brokerzy danych nadal pozyskują informacje od innych producentów i aplikacji. Stanowisko producentów samochodów i epizod z KiaFirmy twierdzą, że zbieranie danych odbywa się wyłącznie po wyrażeniu zgody za pośrednictwem ustawień systemu multimedialnego lub wyskakujących powiadomień. Praktyka pokazuje jednak, że użytkownicy niezwykle rzadko czytają te dokumenty, choć prawnie akceptują wszystkie warunki. W polityce prywatności Kia figurowały potencjalnie bardzo wrażliwe kategorie, w tym „życie seksualne". Przedstawiciel firmy James Bell oświadczył, że Kia nigdy nie zbierała takich danych, a sformułowania wynikają z kalifornijskiej definicji „informacji wrażliwych". Firma nie sprecyzowała jednak, jakie dane wrażliwe faktycznie zbiera. Regulacje: fragmentaryczna ochrona po obu stronach AtlantykuW USA brakuje jednolitej federalnej ustawy o prywatności, a przepisy poszczególnych stanów pozostają rozproszone. W Europie i Wielkiej Brytanii ochrona danych wrażliwych jest szersza: konsumenci mogą żądać dostępu do danych i ich usunięcia. Jednak, jak zauważa analityczka Jen Caltrider, „Europejczycy nadal są uzależnieni od polityk prywatności, a rzeczywiste przestrzeganie przepisów i kontrola — szczególnie w branży motoryzacyjnej — pozostawiają wiele do życzenia". Technologie przeciwko jeździe pod wpływem alkoholu i nowa warstwa danych biometrycznychAmerykańskie przepisy wkrótce zobowiążą producentów do instalowania kamer na podczerwień oraz systemów monitorowania kierowcy w celu zapobiegania jeździe pod wpływem alkoholu lub w stanie zmęczenia. NHTSA deklaruje priorytet w zakresie ograniczania śmiertelności i pracę nad „złożonymi kwestiami" prywatności, choć wdrożenie może zostać opóźnione z powodu niedojrzałości technologii. Obrońcy praw obywatelskich ostrzegają, że bezpieczeństwo nierzadko staje się pretekstem do rozszerzenia zbierania danych, a gwarancji niezamierzonego wykorzystania danych medycznych i behawioralnych jak dotąd nie istnieje. Co kierowca może zrobić już teraz
Samochody zbierają znacznie więcej informacji, niż zakłada większość kierowców. Dane te mogą bezpośrednio wpływać na wydatki poprzez ubezpieczenia. Regulacje i przejrzystość pozostają ograniczone, co sprawia, że świadome konfigurowanie systemów i uprawnień jest jednym z nielicznych dostępnych narzędzi ochrony. |